• Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • red color
  • default color
  • green color

Łukasz Adamski - antylewacka strona

Czwartek
Wrze
09
Strona Główna arrow Artykuły arrow Publicystyka arrow Łukasz Adamski vs. Kampania przeciw homofobii
Łukasz Adamski vs. Kampania przeciw homofobii PDF Drukuj Email
Oceny: / 10
KiepskiBardzo dobry 
17.07.2009.

Image Przeczytaj tekst Łukasza Adamskiego i mocną polemikę autora z Kampanią przeciw homofobii, która piórem Michała Górskiego zaprotestowała przeciwko tekstowi.

  Spór z gejami nie jest jednak sporem o to jaki rodzaj seksu lubimy uprawiać w zaciszu swojego domu. Spór dotyczy podstawowych kwestii cywilizacyjnych. Po jego jednej stronie stoją szeroko pojęte środowiska konserwatywne. Po drugiej zaś „postępowi” intelektualiści i media. Obserwując dyskurs publiczny dotyczący „praw gejów” ludzie o poglądach konserwatywnych mogą się czuć jak Yossarian w „Paragrafie 22” Josepha Hellera. Czy więc dialog z homoagitatorami jest w ogóle możliwy?

 

Homoseksualizm jak komunizm

„Był więc tylko jeden kruczek – paragraf  22–który stwierdzał, że troska o życie w obliczu realnego i bezpośredniego zagrożenia jest dowodem zdrowia psychicznego. Orr był wariatem i mógł być zwolniony z lotów. Wystarczyło, żeby o to poprosił, ale gdyby to zrobił, nie byłby wariatem i musiałby latać nadal. Orr byłby wariatem, gdyby chciał latać dalej, i byłby normalny, gdyby nie chciał, ale będąc normalny musiałby latać. Skoro latał, był wariatem i mógł nie latać; ale gdyby nie chciał latać, byłby normalny i musiałby latać”. Ten fragment książki Hellera idealnie oddaje klimat dzisiejszego sporu o homoseksualizm, który sprowadza się do tego, że każdy kto ośmieli się skrytykować w jakikolwiek sposób żądania środowisk gejowskich jest skazany na porażkę. Spór ze środowiskami gejowskimi sprowadza się do przysłowiowego „rzucania grochem o ścianę”. Nie istotne jest, że argumentacja jakiej używają przeciwnicy rozbijania tradycyjnego modelu rodziny jest logiczna i pokojowa a działania gejów są coraz bardziej agresywne i przypominają początki totalitaryzmu.  Łatka „homofob” zastępuje po prostu paragraf 22.

Historia uczy nas, że pewne środowiska reagowały  entuzjastycznie na każde zjawiska, które można choć w miały stopniu uznać za „postępowe”. Nie powinna więc dziwić tak mocna obrona „praw gejów” przez intelektualistów czy ludzi mediów.   F.Scott Fitzgerald  tak opisał  dziania amerykańskich komunistów w latach 50-tych: "Bez względu na to, co powiesz, znajdą sposób, aby nadać temu znaczenie, które zakwalifikuje cię do ludzi niższej kategorii, takich jak faszyści i liberałowie". Intelektualiści i tzw. autorytety moralne zachodnich państw zawsze szukali zrozumienia dla zjawisk, które uderzały w tradycje i chrześcijaństwo. W czasach zimnej wojny „złotym cielcem” był dla nich komunizm.  Nie ważne wtedy było, że Sowieci dokonywali w Gułagach ludobójstwa i szykowali się do podbicia zachodniej cywilizacji. Wrogiem nie był Stalin, Chruszczow, Castro czy Pol-Pot. Wrogami byli Reagan, Thatcher czy Franco. Dzisiaj komunizm zastąpił skrajny liberalizm obyczajowy mający swój początek w rewolucji „pokolenia 68”, które czerpiąc pełnymi garściami z ideałów rewolucji francuskiej pragnęło zrealizować sowiecką „pierekowkę dusz”.

Ci sami ludzie, którzy w latach 60-tych stali na barykadach w koszulkach z Che, dzisiaj kształtują młode pokolenia Europejczyków i Amerykanów na uniwersytetach, poprzez media czy literaturę. Oczywiście tak jak w przypadku komunizmu, fakty nie miały znaczenia, tak teraz badania mówiące o szkodliwości praktyk gejowskich również są pacyfikowane. Nie na darmo George Orwell pisał, że „Istnieją rzeczy tak bzdurne, że tylko intelektualiści mogli w nie uwierzyć” Prawdziwy intelektualista dopuszcza jednak możliwość polemiki ze swoimi tezami. Apologeci homoseksualnej rewolucji mogą pozwolić sobie jednak na wykluczanie przeciwników z dyskursu publicznego, bowiem mają swój paragraf 22.

Polskie media w służbie gejów

W Polsce homoseksualna agitacja posuwa się w zastraszającym tempie i jest coraz bardziej odczuwalna dla przeciętnego obywatela. Pole walki przesunęło się już z zaciszy pokojów w redakcji „Krytyki politycznej” czy „Gazety Wyborczej” na obszar prawodawstwa. Dr. Janusz Kochanowski popiera postulat by za znieważanie gejów i lesbijek obywatel był ukarany pozbawieniem wolności do lat trzech. Nie wiadomo jednak jak będzie interpretowany owy zapis, ale patrząc na doświadczenie krajów zachodnich można przypuszczać, że unijne obyczaje będą takie same we wszystkich krajach członkowskich. Polskie media już się przygotowały na śpiew jednym głosem z „postępowymi” organizacjami gejowskimi. Gazeta Wyborcza wsławiła się niedawno wyjątkowo podłym i pełnym insynuacji atakiem na dr. Davida Camerona, który od kilkudziesięciu lat bada homoseksualizm, co doprowadziło do odwołania przez władze Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego jego wykładu.

Liberalne media elektroniczne podejmując temat „prześladowania” gejów w naszym kraju zapraszają najczęściej do dyskusji poważnych działaczy gejowskich z barwnymi przedstawicielami prawicy. Pod przykrywką obiektywnej rozmowy dwóch stron sporu chodzi po prostu o to, by widz widząc kontrowersyjnego polityka jak Korwin- Mikke, który jest znany z czasami nieprzemyślanych wypowiedzi i opanowanego oraz merytorycznie przygotowanego geja, wyciągnął jedynie słuszne wnioski. Taką manipulację w perfekcyjny sposób opisał w „Dolinie nicości” Bronisław Wildstein. Jeżeli do tego dorzuci się coraz częściej pojawiające się wątki ( zawsze pozytywnych) postaci homoseksualnych w namiętnie oglądanych przez Polaków serialach telewizyjnych to można mieć pewność, że media mają misję sterowania „homofobicznym” i zacofanym narodem polskim.  Wobec tak nachalnej propagandy homoseksualnej każde społeczeństwo byłoby bezsilne.   

 

Czy dialog jest w ogóle potrzebny?

Paragraf 22: „Człowiek, który chce się zwolnić z działań bojowych, nie jest prawdziwym wariatem.”  W myśl tego paragrafu cokolwiek powiemy o środowiskach homoseksualnych będziemy uznani za homofobów. Racje ma ks.dr Dariusz Oko, który powiedział w wywiadzie we „Frondzie”, że: „Homofob to pojęcie z arsenału ideologicznej propagandy podobnie jak kiedyś „kułak” czy „zapluty karzeł reakcji” w ustach komunistów albo „ parszywy Żyd” w ustach neonazistów. […[ Homofob to jest słowo, które ma stygmatyzować, wykluczać, duchowo niwelować, zamykać usta krytykom bez podania poza tym jakiegokolwiek racjonalnego argumentu”. Idealnym przykładem jest casus Rocco Butiglionego, który został ukarany przez unijnych włodarzy za swoje poglądy. Na polskim podwórku takim przykładem może być atak polskich środowisk gejowskich na Jerzego Buzka i Platformę Obywatelską jako partię homofobiczną. Jest to o tyle zabawne, że PO jest ugrupowaniem ,które ustami Palikota stara się pozyskać gejów jako swój elektorat. Czym podpadła rządząca partia gejom?

W myśl paragrafu 22 nie jest to istotne. Przywołany wyżej dr. Cameron powiedział ,że Polacy są w z jednej strony w komfortowej sytuacji, bowiem widzimy do czego doprowadziła ekspansja homoseksualistów w USA oraz zachodniej Europie i możemy uniknąć błędów naszych sąsiadów. Jednak z drugiej strony, leży na nas ogromna odpowiedzialność, bowiem gdy prawa chrześcijan zaczną być ograniczane kosztem praw gejów, nie będziemy mogli powiedzieć, że nie wiedzieliśmy jak tego uniknąć. W krajach zachodnich prowadzono dialog z homoseksualistami, słuchano ich racji, próbowano osiągnąć kompromis. Wyrzekano się w imię  „różowego ekumenizmu” badań np. dr. Van der Aardwego, któremu udało się wyleczyć z homoseksualizmu wiele osób. Światowa Organizacja Zdrowia demokratycznymi metodami ( sic!) usunęła homoseksualizm z listy chorób, mimo tego, że żadne badania nie dowodzą, że jest on wrodzoną przypadłością. Zalegalizowano w wielu krajach małżeństwa homoseksualne, które otworzyły furtkę do adopcji dzieci przez pary tej samej płci. Wzorem gejów ( co jest logiczne, skoro podważono zasadę czym jest małżeństwo) swoich praw zaczynają domagać się poligamiści, pedofile, a nawet zoofile. Teraz zamyka się więć chrześcijańskie ośrodki adopcyjne, bo nie chcą oddawać dzieci parom gejowskim. Za homofobkę uznano ciężko chorą Brytyjkę, za to, że chciała oddać do adopcji swojego dziesięcioletniego syna katolikom. Urzędnicy zabrali jej więc dziecko oddając je…parze gejów.

W Holandii wysłano na przymusowe leczenie z homofonii dziennikarza, który przeczytał w publicznym radio wykładnie Katechizmu Kościoła Katolickiego na temat sodomii. Słyszymy również o karaniu duchownych ( przykład Ake Greena) za cytowanie fragmentów o sodomii z Pisma Świętego. „Homofobia” wchodzi również do showbiznesu ( odebranie tytułu Miss Californii modelce za jej poparcie dla heteroseksualnej rodziny)  Protestanckie zbory i Kościół anglikański wyświęcają dziś gejów i lesbijki na pastorów i duchownych. Wysoko postawieni hierarchowie Kościoła Katolickiego  i teologowie moderniści nawołują Benedykta XVI-go do otwarcia kościoła na gejów. Końca tego szaleństwa nie widać. Zatem  można postawić pytanie: skoro dialog z gejami doprowadził w zachodnich krajach do tego, że w imię tolerancji ogranicza się wolność słowa i prawa religijne chrześcijan, to po co w ogóle prowadzić taki dialog? Marek Jurek powiedział mi w wywiadzie jaki z nim przeprowadziłem, że:  „Trzeba kształtować chrześcijańską opinię publiczną i trzeba to robić w konfrontacji z kontrkulturą śmierci. Problem polega na tym, że bardzo wielu chrześcijan żyje uwięzionych w matrixie, nie zdając sobie sprawy, że nawet osobiste wystąpienie na rzecz ładu moralnego już buduje opinię publiczną i zmienia sytuację społeczną” Absolutnie się z nim zgadzam. Jednak aby budować opinię publiczną nie można dać sobą manipulować. Nie można pozwolić by w dyskusjach z mniejszościami seksualnymi w programach telewizyjnych argumenty osób nie godzących się z ekspansją homoseksualistów były za pomocą tricków „obiektywnych dziennikarzy” ośmieszane.

Nie można również samemu bawić się w „obiektywne dziennikarstwo” skoro strona przeciwna tylko pozoruje uczciwy dyskurs. Zresztą amerykańscy konserwatywni dziennikarze ( jak i liberalni) nie silą się na wymuszony obiektywizm. Każdy uważny widz wie , po której stronie stoi telewizja FOX, a po której CNN.  Poza tym przestrzeganie zasady wysłuchiwania argumentów drugiej strony w momencie gdy druga strona nie przestrzega elementarnych zasad wolności sumienia czy słowa jest naiwnością i , przepraszam za kolokwializm, zwykłym frajerstwem. Skoro nie jesteśmy zobowiązani do zachowywania obiektywizmu w rozmowie z antysemitami czy rasistami, to dlaczego mamy dyskutować z osobami, które propagują np. zabijanie dzieci nienarodzonych? Związek Radziecki odnosił swoje największe sukcesy, gdy prezydentem USA był Jimmy Carter. Jego wiara w to, że komuniści  wzorem Amerykanów, ograniczą zbrojenia i będą przestrzegać praw człowieka rozszerzyła wpływy „imperium zła” na całym globie. Dopiero wprowadzenie żelaznej zasady Reagana „ my wygrywamy, oni przegrywają” zmieniło bieg historii. Zdaję sobie sprawę, że porównanie homoseksualizmu z komunizmem będzie musiało być odebrane jako ultra, mega homofobia. Jednak zasięg władzy środowisk homoseksualnych, które ograniczają prawa inaczej myślących, przypominają o czerwonym i brunatnym totalitaryzmie. Pytanie czy to wystarczy by obejść paragraf 22?  

 Czytaj polemikę Michała Górskiego ( Kampania przeciw homofobii) z Łukaszem Adamskim.

Czy organizacje gejowskie próbują spacyfikować katolików? Czy homoseksualizm to choroba? Czy gej jest ok? Czytaj dyskusję Michała Górskiego ( Kampania przeciw homofobii) z Łukaszem Adamskim ( Fronda)

 

Michał Górski

"Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf" - brzmiała zasada działania stalinowskich prokuratorów. Łukasz Adamski wziął na tapet homoseksualistów - i znalazł paragraf 22. Nie wiem, na ile zrozumiał książkę Josepha Hellera, ale z dyskusji wokół homofobii i praw osób nieheteroseksualnych nie rozumie nic.

Megahomofobia bez logiki

Czy można obejść paragraf 22.? - pyta w lipcowym numerze "Debaty" Łukasz Adamski. Jak każde pytanie retoryczne, również i to, bardziej informuje niż domaga się wiedzy. Czego zatem dowiadujemy się z tego dwustronicowego felietonu? Otóż, chyba więcej niż Pan Adamski chciałby zdradzić.

Zgodnie z przewidywaniami autora odebrałem porównanie homoseksualizmu do komunizmu jako megahomofobię. Ale też takie porównanie nie zdziwiło mnie - tonący brzytwy się chwyta. Uciekanie się do najcięższych językowych manewrów oznacza bowiem desperację, wyczerpanie merytorycznych argumentów i świadomość nieuchronnej porażki. Bo w "sporze ze środowiskami gejowskimi" stoi pan Adamski na straconej pozycji. I nie dlatego, że - jak twierdzi - walka jest nierówna.

"(...) Argumentacja jakiej używają przeciwnicy rozbijania tradycyjnego modelu rodziny jest logiczna i pokojowa a działania gejów są coraz bardziej agresywne i przypominają początki totalitaryzmu." - pisze pan Adamski. Niestety nie wyjaśnia, co rozumie przez "rozbijanie tradycyjnego modelu rodziny", i co wspólnego z tym zjawiskiem mają homoseksualiści. Przepraszam, geje - bo tylko do nich kieruje pan Adamski swoje zarzuty (mimo że o równe prawa walczą też lesbijki, a także osoby bi- i transseksualne). Autor nie wyjaśnia również, na czym miałyby polegać te "coraz bardziej agresywne" działania, nie mówiąc już o podaniu konkretnych przykładów, o których można by dyskutować. Trudno taką "argumentację" nazwać logiczną.

Układ w mediach?

To wszystko wina mediów - sugeruje "antylewacki publicysta" z Olsztyna. Twierdzi, że media elektroniczne źle dobierają gości do dyskusji na temat praw osób nieheteroseksualnych.

Redaktor Adamski demaskuje: "Pod przykrywką obiektywnej rozmowy dwóch stron sporu chodzi po prostu o to, by widz widząc kontrowersyjnego polityka jak Korwin- Mikke, który jest znany z czasami nieprzemyślanych wypowiedzi i opanowanego oraz merytorycznie przygotowanego geja, wyciągnął jedynie słuszne wnioski". Ale to, co jest dla Adamskiego zarzutem do polskich mediów, za oceanem jest już zaletą: "Zresztą amerykańscy konserwatywni dziennikarze ( jak i liberalni) nie silą się na wymuszony obiektywizm. Każdy uważny widz wie, po której stronie stoi telewizja FOX, a po której CNN". To w czym problem?

Redaktor Adamski czuje się oszukany. Zdaje się twierdzić, że za tym wszystkim ktoś stoi; najpewniej sami homoseksualiści. Żydo-masoneria i cykliści pewnie się cieszą, że ktoś zmienił wartę.

Oko za oko

"Homofob to jest słowo, które ma stygmatyzować, wykluczać, duchowo niwelować, zamykać usta krytykom bez podania poza tym jakiegokolwiek racjonalnego argumentu” - pisze redaktor Adamski, cytując ks. Oko. Pisze z niemałym poirytowaniem. Trudno się dziwić - gej, kiedy jest nazywany "pedałem", też nie widzi sensu w dalszej dyskusji. Kłamstwem i manipulacją jest jednak stwierdzenie, że "(...) cokolwiek powiemy o środowiskach homoseksualnych będziemy uznani za homofobów". To fortel pozwalający uniknąć tematu.

Zagłada cywilizacji...

...nadchodzi z Zachodu. Pan Adamski ma nawet na to "dowody", które ja mogę nazwać jedynie zbiorem nie potwierdzonych ciekawostek (brak szczegółów, źródeł), więc nie będę z nimi polemizował. Trudno też dyskutować z tezą o tym, że "swoich praw zaczynają domagać się poligamiści, pedofile, a nawet zoofile". Ale zgadzam się z jednym twierdzeniem:

"(...) Patrząc na doświadczenie krajów zachodnich można przypuszczać, że unijne obyczaje będą takie same we wszystkich krajach członkowskich." Widzę to tak: przez najbliższe lata będzie się w Polsce toczyć intensywna debata, w wyniku której najpierw uchwalona zostanie ustawa o związkach partnerskich, nieco później ustawa dająca parom jednopłciowym prawo do adopcji. I nie będzie to wynik "nachalnej propagandy homoseksualnej", "dziennikarskich tricków", ani "manipulacji".

Będzie to wynik - jak to bywa w demokratycznym państwie prawa - woli wyborców, z których (w zależności od badań) od 2 do 13% to osoby nieheteroseksualne, a kolenych kilkadziesiąt procent to ich rodziny i przyjaciele.

Klęska konserwy

W dyskusji o homoseksualizmie powołuje się pan Adamski na dr. Paula Camerona (myląc go zresztą z Davidem Cameronem), którego wykłady na polskich uniwersytetach opisywała Gazeta Wyborcza. Otóż dyskusja o Paulu Cameronie to nie dyskusja o wolności słowa, ale o tym, czy na wyższej uczelni może wykładać ktoś, kogo pracę Amerykańskie i Kanadyjskie Stowarzyszenia Psychologiczne określiły jako "całkowicie opartą na nadinterpretacjach i błędach metodologicznych".

Bo niby jakie naukowe działa można wytoczyć przeciw osobom nieheteroseksualnym? Stąd daje się wyczuć w felietonie Adamskiego tęsknotę do nowego strażnika moralności, nowego Reagana, który by powiedział: "my wygrywamy, oni przegrywają". Niestety, dla prawicy, dla konserwatystów, w kwestii walki o rząd dusz ostatnie czterdzieści lat to klęska. Po rewolucji '68 roku zmiany mentalności i obyczajowości w cywilizowanym świecie są tak mocne, że najwyższy czas się z tym pogodzić.

Frustracja niczemu dobremu nie służy.

Warto rozmawiać

"Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby" - pisze w Post Scriptum do swojego felietonu redaktor Adamski, póbując zdyskredytować dyskusję o homofobii. Ale bardziej zamyka usta tym, którzy chcieliby polemizować z jego tekstem. Wydaje się jednak, że głupstwa zawsze należy prostować. Dlatego chętnie podyskutuję z Łukaszem Adamskim. Bez propagandy, trików i manipulacji.

Może się dowiem, w jaki sposób tolerancja dla nienormatywnych zachować seksualnych organicza jego "wolność słowa i prawa religijne".

Michał Górski - dziennikarz, publicysta, działacz Grupy Inicjatywnej Kampanii Przeciw Homofobii w Olsztynie

Odpowiedź Łukasza Adamskiego

To nie megahomofobia to normalność

Polemika Michała Górskiego z moim tekstem „Paragraf 22 czyli czy jest sens prowadzić dialog z gejami” z lipcowego numeru „Debaty” pokazuje jak trudno prowadzi się merytoryczną dyskusję z obrońcami gejowskiej ekspansji. W tekście Pana Górskiego brak jest bowiem jakiegokolwiek sensownego kontrargumentu na moją tezę, że środowiska homoseksualne stosują totalitarne metody w walce ze swoimi wrogami. Michał Górski czepia się więc szczegółów mojego wywodu i robi to na dodatek w sposób nonsensowny. Autor zarzuca mi np. nie podawanie konkretnych nazwisk ( przykładów, źródeł?) osób, które w bezpośredni sposób ucierpiały w skutek poprawności politycznej. Otóż ja w swoim tekście podałem takie przykłady. Pozwolę sobie przytoczyć fragment swojego tekstu ” Teraz zamyka się więc chrześcijańskie ośrodki adopcyjne, bo nie chcą oddawać dzieci parom gejowskim. Za homofobkę uznano ciężko chorą Brytyjkę, za to, że chciała oddać do adopcji swojego dziesięcioletniego syna katolikom. Urzędnicy zabrali jej więc dziecko oddając je parze gejów. W Holandii wysłano na przymusowe leczenie z homofonii dziennikarza, który przeczytał w publicznym radio wykładnie Katechizmu Kościoła Katolickiego na temat sodomii. Słyszymy również o karaniu duchownych ( przykład Ake Greena) za cytowanie fragmentów o sodomii z Pisma Świętego. „Homofobia” wchodzi również do showbiznesu ( odebranie tytułu Miss Kalifornii modelce za jej poparcie dla heteroseksualnej rodziny)”. Pan Górski nie traktuje tych przykładów jako faktów ( cóż nie na darmo Stalin pisał, że jeżeli fakty są przeciw nam tym gorzej dla faktów), pisząc, że może je „ nazwać jedynie zbiorem nie potwierdzonych ciekawostek (brak szczegółów, źródeł)” i nie będzie z nimi polemizował. „Niepotwierdzone ciekawostki”, które przytaczam były szeroko komentowane choćby na portalu Fronda.pl, w Rzeczpospolitej czy amerykańskich mediach. Jeżeli Pan Górski je przegapił, proponuję poszperać w internecie. Zresztą styl tekstu publicystycznego nie wymaga ode mnie stosowania dokładnych przypisów i odsyłania do źródeł. Mojemu Szanownemu polemiście nie podoba się również fakt zaproszenia na UKSW dr. Camerona. Niestety Pan Górski potępiając dr. Camerona ( co nieudolnie robiła już Gazeta Wyborcza) zapomina, że jest on recenzentem takich pism jak „British Medical Journal" czy "Postgraduate Medical Journal". Należy pamiętać, że w USA recenzentami zostaje elita naukowców, którzy oceniają prace kolegów z branży, przysyłane do prestiżowych periodyków naukowych. Dr. Cameron pracował również w charakterze biegłego sądowego i był akredytowany w 11 Stanach. Ale nawet gdyby Cameron był wyrzucony ze Stowarzyszeń Psychologicznych ( co było kolejnym kłamstwem GW) to czy władze katolickiej uczelni nie mają prawa go zapraszać na spotkania ze studentami? I tutaj właśnie Pan Górski i całe jego środowisko odkrywają swoje totalitarne zapędy. Nikt nie starał się w merytoryczny sposób obalić tez Camerona o szkodliwości praktyk homoseksualnych. Polscy „obrońcy praw człowieka” i „liberałowie” odmawiali mu możliwości wykładu tylko dlatego, że przedstawia dowody na patologię zachowań homoseksualnych ( potwierdzone m.in. licznymi statystykami policyjnymi) a to nie jest poprawne politycznie. Każdego zainteresowanego badaniami osób, którym udało się wyleczyć wielu homoseksualistów odsyłam do książek dr. Camerona i Prof. Van der Aarwdega.

Rewolucja 68 czyli emancypacja czerwonego terroryzmu

W jednym punkcie warto jednak podyskutować z Panem Górskim, bowiem reprezentuje on pewien typ ideologii, który każdy konserwatysta musi uznać za niebezpieczny. Pan Górski jest przedstawicielem środowiska, które wyrosło z rewolty roku 68. „Po rewolucji '68 roku zmiany mentalności i obyczajowości w cywilizowanym świecie są tak mocne, że najwyższy czas się z tym pogodzić” - pisze Górski. Ja jednak jako katolik nie mogę się zgodzić z ideałami pokolenia 68, którego symbolem byli młodzi ludzie, którzy ( za pieniądze swoich rodziców kapitalistów) paradowali w koszulkach z założycielem licznych obozów koncentracyjnych i ludobójcą Che Guevarrą, wspierali Pol- Pota i Cho Chi Mihna, tym samym spełniając rolę pożytecznych idiotów, którzy wychwalali pod niebiosa Związek Radziecki bądź byli bezpośrednio na liście plac Kremla ( odsyłam do Archiwum Mittrochina oraz prac Sołżenicyna, Bukowskiego i Suworowa) Pokolenie 68 to również terroryści z Baader- Meinhoff, którzy za pieniądze komunistów z Moskwy mordowali zachodnio- niemiecką „burżuazję”. Rewolucja 68 jest ponadto odpowiedzialna ( i jest to jej największa zbrodnia) za masowe mordowanie nienarodzonych dzieci i typową dla szkoły frankfurckiej walką z tradycyjnym modelem rodziny. Cztery dekady skutków rewolucji pokolenia 68 i mamy zapaść demograficzną ( według raportu Wydziału ds. Zaludnienia ONZ, liczba ludności w Europie w roku 2050 spadnie do poziomu 556 mln ludzi), AIDS, ciąże nieletnich, walkę z autorytetami czy radykalny laicyzm.

Demokratycznie zlikwidujemy nawet chorobę

Pokolenie 68, które wyrosło z Rewolucji francuskiej postawiło przed swoimi wyznawcami nowego bożka- demokrację. I nie chodzi tutaj o władzę ludu, w którą wierzyli ojcowe założyciele Stanów Zjednoczonych. Pan Górski właśnie w dzisiejszej wersji demokracji, która jest rządami para mafii partyjnych i oligarchii medialnej, widzi szansę na emancypację homoseksualistów. Trudno się mu dziwić skoro w roku 1973 Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło homoseksualizm z rejestru zaburzeń, natomiast dokonało się to nie na skutek badań naukowych a na skutek referendum jakie przeprowadzono wśród amerykańskich psychiatrów i psychologów, w którym 58 %  z nich opowiedziało się za wykreśleniem homoseksualizmu z rejestru chorób. Dr. Robert, który był wówczas wśród tych 58% dzisiaj zajmuje się skuteczną terapią gejów. Przyznał, że w latach 70-tych nie wiedział tak naprawdę czym jest homoseksualizm a glosował a taki sposób bowiem naciskało na niego ogromne lobby gejowskie. Górski pisze, że Polacy sami demokratycznie dadzą homoseksualistom prawo do adopcji dzieci. Na razie jednak nawet najbardziej liberalne społeczeństwa zachodnie odrzucają możliwość adopcji dzieci przez pederastów, włączając w to Kalifornię, której obywatele odrzucili rok temu w referendum prawo homoseksualistów do adopcji dzieci. Teraz w imię demokracji gejowscy działacze walczą więc o…powtórzenie referendum! W większości krajów prawa homoseksualistów do adopcji dzieci zostały zalegalizowane przez albo przez lewicowe rządy, albo sędziów, którzy coraz częściej uprawiają dzisiaj pierekowkę dusz ( patrz: skandaliczny wyrok w sprawie Gościa niedzielnego) . Takie traktowanie władzy ludu pokazuje dobitnie czym ona jest w istocie dla pragnących tolerancji „postępowców”.

A gdzie moje prawa religijne Panie liberal?

Pan Górski pyta w jaki sposób prawa gejów ograniczają moje prawa religijne. Odpowiedź jest bardzo prosta. Jestem wyznawcą religii, w której sodomia jest traktowania jako grzech. Mój Kościół naucza, że homoseksualizm jest wewnętrznym nieuporządkowaniem i chorobą. Jeżeli państwo, w imię poprawności politycznej, nakaże mi posyłać mojego syna na lekcję wychowania seksualnego, gdzie będzie się go nauczać, że homoseksualizm jest alternatywną i normalną preferencją seksualną to tym samym moje prawa religijne zostaną złamane. Jeżeli państwo będzie mnie karać za piętnowanie homoseksualizmu ( a przypominam, że już słyszymy o wyrokach za tzw. mowę nienawiści) co jako misjonarz nauki Chrystusa jestem zobligowany robić, to moje prawa religijne będą zdeptane. Pan Górski może uważać mnie za oszołoma, zacofańca zapatrzonego w bajki o Chrystusie. Ok. Ja się nie obrażam. Jako liberał uważam, że każdy ma prawo wyznawać taką wiarę jaką chce. Jednak wolność kończy się tam, gdzie narusza wolność drugiej osoby. A nakaz akceptacji homoseksualizmu ( nie mówimy o tolerancji, bowiem słowo tolerare nie oznacza akceptacji!!!) jest sprzeczny z moją wiarą. I tyle Panie Michale.

Łukasz Adamski- dziennikarz, publicysta. Publicysta kwartalnika Fronda i współpracownik Gazety Polskiej. Redaktor naczelny portalu Debata

homosieCiąg dalszy polemiki Górskiego z Adamskim.

 Łukasz Adamski kłamie

Być może Panu Adamskiemu trudno się ze mną dyskutuje o homoseksualizmie, nic dziwnego - przecież nie ma o nim pojęcia. Ale mnie dyskutuje się jeszcze trudniej, bo po lekturze ostatniej polemiki Adamskiego, zmuszony jestem – zamiast rozwijać swoje racje - prostować, wyjaśniać i zaprzeczać ewidentnym kłamstwom pana Adamskiego. A może właśnie mam łatwiej...?

Po kolei. "Dowody" Łukasza Adamskiego na "ekspansję homoseksualizmu" (swoją drogą, odsetek osób homoseksualnych w społeczeństwie jest niezmienny, więc nie można "powiększyć" homoseksualizmu) nadal pozostają w moim odczuciu jedynie zbiorem pseudofaktów. Które zresztą Łukasz Adamski dowolnie interpretuje. Przykład: "Słyszymy również o karaniu duchownych ( przykład Ake Greena) za cytowanie fragmentów o sodomii z Pisma Świętego" - pisze pan Adamski. Otóż ten szwedzki pastor zielonoświątkowy skazany został na miesiąc aresztu nie za cytowanie Pisma Świętego, ale za głoszenie mowy nienawiści. Interpretując fragmenty Biblii, Green zrównał homoseksualizm z zoofilią i pedofilią, nazwał go "nowotworem toczącym społeczeństwo" i groził (w imieniu Boga?), że uznanie homoseksualizmu za normę sprowadzi na Szwecję klęski żywiołowe. Na koniec kazania nazwał osoby homoseksualne "zboczeńcami" i "dewiantami" oraz stwierdził, że nie mogą one być chrześcijanami. Nie znam zbyt dobrze treści Pisma Świętego, ale powyższe passusy to chyba nie cytaty z niego.

Kolejna sprawa: "W Holandii wysłano na przymusowe leczenie z homofobii dziennikarza, który przeczytał w publicznym radio wykładnie Katechizmu Kościoła Katolickiego na temat sodomii" - zauważa Łukasz Adamski. Dlaczego to pseudofakt? Bo nie znamy ani treści, ani okoliczności tej wypowiedzi, a wszyscy wiemy, że dziennikarze powinni dbać o to, żeby prezentować poglądy wszystkich zainteresowanych stron, nie tylko jednej. Pan Adamski, jako pracownik publicznego radia, powinien być tego szczególnie świadom.

Dalej: „Homofobia” wchodzi również do showbiznesu (odebranie tytułu Miss Kalifornii modelce za jej poparcie dla heteroseksualnej rodziny)” - pisze Adamski. Nie do końca wiem, co to zdanie miało wyrażać. Bo odebranie przez Ruperta Murdocha (właściciela do praw amerykańskich miss) tytułu jednej z dziewczyn było raczej wyrazem - moim zdaniem przesadzonej - poprawności politycznej. Biznes Murdocha idzie w miliardy dolarów rocznie, ewentualny bojkot jego produktów i usług przez mniejszości seksualne oznaczałby straty, na które Murdoch nie mógł sobie pozwolić. Biznesmen wybrał pieniądze. Co w tym dziwnego?

 A co dziwnego w tym, że świeckie kraje demokratyczne dbają o demokrację? Odnoszę się tu do kolejnych "dowodów" Adamskiego na "ekspansję homoseksualizmu": "Teraz zamyka się więc chrześcijańskie ośrodki adopcyjne, bo nie chcą oddawać dzieci parom gejowskim. Za homofobkę uznano ciężko chorą Brytyjkę, za to, że chciała oddać do adopcji swojego dziesięcioletniego syna katolikom. Urzędnicy zabrali jej więc dziecko oddając je parze gejów". Jeżeli jakiś demokratyczny kraj wprowadza określone przepisy adopcyjne, ośrodki adopcyjne (chrześcijańskie, muzułmańskie, świeckie) w nim działające, muszą się do tych przepisów stosować. Podobnie obywatele. Czy nie?    

Kolejna nieprawda: "Mojemu Szanownemu polemiście nie podoba się również fakt zaproszenia na UKSW dr. Camerona" - pisze o mnie pan Adamski. Niczego takiego nie napisałem. Zwróciłem jedynie uwagę, że należy dyskutować o tym, w jaki sposób powinna się odbywać debata na dotowanych z budżetu państwa uczelniach wyższych. Bo zapraszanie osoby, której badania zostały podważone przez szereg organizacji naukowych, i nieprzedstawienie poglądów drugiej strony sporu, urąga naukowości dyskursu. Środowiska psychologów zarówno za Oceanem jak i w Europie - odrzucają teorie Camerona głównie dlatego, że ten wciąż próbuje leczyć coś, co od prawie czterech dekad przez żadnego poważnego naukowca nie jest uważane za chorobę. Wszelkie badania dr. Camerona dotyczące homoseksualizmu zostały obalone u podstaw, m.in. ze względu na: zły dobór próby, uniemożliwiający generalizację; niski wskaźnik odpowiedzi; wątpliwą wiarygodność odpowiedzi, tendencyjność badaczy i niezachowanie podstawowych procedur. Inaczej mówiąc: dr Cameron powiadomił badane osoby, do jakich wniosków chce dojść, przepytał zbyt mało osób i na tej podstawie uzyskał generalizujące wyniki. Opierając się na tych "badaniach" Cameron od kilkudziesięciu lat objeżdża świat i straszy gejami-dzieciożercami.

"Jest on recenzentem takich pism jak „British Medical Journal" czy "Postgraduate Medical Journal" – chwali dorobek dr. Camerona Łukasz Adamski. Ciekawe, bo na stronach internetowych obu periodyków nie znalazłem żadnych artukułów autorstwa Camerona. Jako ciekawostkę dodam, że dr Paul Cameron najwięcej publikacji ma w "Psychological Reports". Piśmie, które nie posiada rady recenzentów, którzy czytają i oceniają prace kolegów; a autorzy, aby wydać w nim swoje prace, płacą 27,50 $ za każdą stronę.

"Każdego zainteresowanego badaniami osób, którym udało się wyleczyć wielu homoseksualistów odsyłam do książek dr. Camerona i Prof. Van der Aarwdega" - zachęca pan Adamski. A ja wszystkim zainteresowanym leczeniem homoseksualizmu przypominam, że nie jest on chorobą. Ale za to obietnica wyleczenia - dobrą okazją do zarobienia na ludzkich lękach przez psychologiczną szarlatanerię.

 Łukasz Adamski obraża "

 

"Pan Górski jest przedstawicielem środowiska, które wyrosło z rewolty roku 68" - pisze o mnie Łukasz Adamski. Nieprawda. Nie jestem przedstawicielem żadnego środowiska. Ale jeśli chodzi o rok 1968 - tak, kiedy przypominam sobie postać Jacka Kuronia i to, co wtedy robił, chciałbym siebie do takiej grupy zaliczyć. Ale oczywiście dla pana Adamskiego rok '68 to: AIDS, koszulki z Che Guevarą, grupa Baader- Meinhoff. Jako że żadnego z nas nie było wtedy na świecie, możemy mieć różne wyobrażenia. Ja jednak pozostanę przy Jacku Kuroniu.

"Na razie jednak nawet najbardziej liberalne społeczeństwa zachodnie odrzucają możliwość adopcji dzieci przez pederastów" - przypomina Łukasz Adamski i obraża osoby homoseksualne. Nie chcę, aby to, co napiszę, było uznane za atak ad personam, ale jako osoba wykształcona pan Adamski powinien znać znaczenie słowa "pederastia". Utożsamianie homoseksualizmu z pederastią to kłamstwo, na które nie powinien sobie pozwalać nawet najbardziej prawicowy publicysta. Próba zakłamania debaty, odwoływanie się do społecznych fobii i szerzenie mowy nienawiści jest taką właśnie totalitarną zagrywką, o jaką Adamski oskarża osoby homoseksualne.

Pisze Łukasz Adamski, że większości krajów prawa homoseksualistów (tu nagle potencjalny pedofil zamienił się w geja) do adopcji zostały zalegalizowane przez lewicowe rządy lub sądy. Czyli, zdaniem Adamskiego, niedemokratycznie. Rozumiem, że decyzje podejmowane przez prawicowe rządy są w pełni demokratyczne?

 Łukasz Adamski unika odpowiedzi 

 

 Gdyby dziecko Łukasza Adamskiego dowiedziało się na lekcji wychowania seksualnego, że homoseksualizm to jedna z trzech uznawanych przez Światową Organizację Zdrowia tożsamości psychoseksualnych - jego prawa religijne zostałyby złamane. Taką pokrętną logikę proponuje Adamski, kiedy pytam go, w jaki sposób osoby homoseksualne ograniczają jego prawa. Pozostaje mi tylko dodać: jeśli czyjaś wiara jest w sprzeczności z systemem nauczania danego kraju, zawsze można kraj zamieszkania zmienić. Podobnie jak wiarę. Szkoda, że nie podał tu Adamski innego przykładu łamania jego praw: nauczania na lekcjach biologii o ewolucji. Bo pan Adamski, jako katolik, wierzy zapewne, że kobieta powstała z żebra mężczyzny."Jeżeli państwo będzie mnie karać za piętnowanie homoseksualizmu (...) co jako misjonarz nauki Chrystusa jestem zobligowany robić..." - pisze redaktor naczelny portalu Debata. Nie wiem, co powiedział mu Chrystus, ale Kościół katolicki od lat powtarza, żeby "traktować osoby homoseksualne z szacunkiem, współczuciem i delikatnością oraz unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji". O piętnowaniu - z tego co wiem - żaden katechizm nie wspomina. A odpowiedzi na proste pytanie - wciąż brak.  Michał Górski - dziennikarz, publicysta, działacz Grupy Inicjatywnej Kampanii Przeciw Homofobii w Olsztynie 

Odpowiedź Łukasza Adamskiego.

 Kto tu jest totalitarystą?  Ad.1 Ake Green został skazany za to, że na ambonie porównał homoseksualizm do zoofili. To prawda. I co wam do tego? Powiedział to w miejscu, do którego nie musicie wchodzić. Ja nie domagam się by Szymon Niemiec, który paraduje w koloratce po paradach równości ,odpowiedział przed sądem za obrazę uczuć religijnych. Ja nie domagam się by ludzie, którzy na paradach gejowskich stoją z banerami  „wrzuć granat na tacę” byli karani za tzw. „mowę nienawiści”.  A czy hasło „ wrzuć granat na tacę” nie jest większą mową nienawiści niż mówienie, że homoseksualizm to grzech? I kto tu jest totalitarystą?  

 

Ad.2 W katolickiej audycji każdy ma prawo prezentować poglądy katolickie. Według Katechizmu Kościoła Katolickiego, który jest legalnie wydany, homoseksualizm jest uznany za chorobę i zboczenie. Czy ja się domagam by w „postępowych” programach dla gejów nie prezentowano waszych poglądów? W publicznych mediach obiektywni muszą być dziennikarze, którzy prezentują wiadomości a nie publicystykę, ktora rządzi się swoimi prawami. Gdyby każdy publicysta miał ważyć swoje poglądy i być obiektywnym, publicystyka straciłaby swój sens. Ja nie domagam się karania homoseksualistów, którzy prezentują antykatolickie poglądy. Pan domaga się wyeliminowania poglądów, które można nazwać katolickimi. Jeżeli posuwamy się do tego, że zakazujemy prezentowania ideologii zawartej w LEGALNIE WYDANYM Katechizmie Kościoła Katolickiego to następnym krokiem będzie spalenie samego katechizmu. Jeżeli spalimy go za treści niepoprawne polityczne to również będziemy musieli spalić encykliki papieskie, które zawierają potępienie sodomii. Socjaliści już kiedyś palili książki. Czyżby Pan Górski domagał się powrotu czasów gdy SA ( notabene zupełnie przefiltrowana przez gejów) a potem SS prześladowało katolickie, zacofane poglądy? Kto tu jest totalitarystą?  

 

Ad.3 Jeżeli określona prywatna firma prowadzi ośrodek adopcyjny to ma prawo oddawać dziecko komu chce. Jako katolik, który uważa, że sodomita jest chorym człowiekiem mam prawo krytykować przyzwolenie na adopcje przez niego dziecka. Jeżeli jednak państwowy ośrodek ( utrzymywany z moich podatków) oddaje dzieci pederastom, mam obowiązek protestować, że moje pieniądze są przeznaczane na działania sprzeczne z moim sumieniem. To samo dotyczy finansowania z budżetu państwa zabijanie dzieci nienarodzonych czy in vitro. Ja nie zmuszam gejów by płacili daniny na utrzymanie kościoła katolickiego, natomiast lewica, której geje są elektoratem, pcha łapy w moją kieszeń.  Jeżeli jednak katolicy, muzułmanie czy wyznawcy judaizmu ( a wszystkie te religie potępiają sodomię) prowadzą swoje ośrodki dla sierot, to dlaczego chcecie odebrać im prawo prowadzenia ich według własnych praw religijnych? Otwórzcie sobie własne, prywatne ośrodki adopcyjne. Zobaczymy ilu rodziców, którzy są zmuszeni z różnych powodów oddać swoje dzieci, je wybiorą. Ja nie domagam się zamykania gejowskich organizacji ani zmuszania byście akceptowali chrześcijańskie zasady. Pan Górski uważa jednak, że państwo ma prawo narzucać innym światopogląd ( na dodatek prezentowany przez mniejszość) czyjednynie słuszne zasady moralne. Z jednej strony rozumiem wasze postępowanie. W końcu to wy jesteście spadkobiercami ideologii „Ein Reich, Ein volk, Ein Ideenlehre. Kto tu jest totalitarystą?   

 

Ad.4 Dyskusja na temat dr. Camerona jest bezcelowa. Cokolwiek napiszę o nim, Pan Górski będzie to kwestionował. Cameron jest atakowany od lat tylko za to ,że nie poddaje się dyktatowi poprawności politycznej.  KPH lansuje tezę, że Camerona wyrzucono z Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego, tymczasem Cameron sam wcześniej zrezygnował z członkowstwa, protestując przeciw ideologizacji tego gremium, gdy psychiatrzy przegłosowali, iż homoseksualizm nie jest zaburzeniem. W swoich opracowaniach posługuje się oficjalnymi raportami rządowymi. Bada statystyki szpitali, szkół, policji, sądów, opieki zdrowotnej, towarzystw ubezpieczeniowych, pomocy społecznej i zakładów karnych. Napisał kilkaset artykułów, kilkadziesiąt książek. Jego badania homoseksualizmu są bardzo często cytowane w innych pracach. Co najwazniejsze, Cameron POWOŁUJE SIĘ NA GEJOWSKIE BADANIA ( klasyczne badania Jay & Young albo Instytutu Kinsleya. Czyżby Pan Góski oskarżał gejowski badania o homofobię?  Nieprawdziwa jest teza Pana Michała, że naukowcy odrzucają badania Camerona. Bardzo wielu wybitnych psychologów , którzy odeszli z organizacji popierajacych postulaty lobby gejowskiego są obecnie w NARTH, która zajmuje się terapią homosekualistów. Natomiast wielu "poważnych naukowców" po wyrzuceniu homosekualizmu z lity chorób, dziś publikuje apologetykę pedofilii.  

 

 Ad. 5 Pan Górski twierdzi ,że homoseksualizm nie jest chorobą. Ja wierzę w badania m.in. Aardwega, który przedstawia bardzo mocne dowody, że nie można uznawać homoseksualizmu jako normalnej preferencji seksualnej. Pan Górski oczywiście uzna, że Aardweg jest oszołomem a nie naukowcem. Cóż, badania każdego naukowca można uznać za wyciąganie pieniędzy czy szarlataństwo. Jednak jak wytłumaczyć świadectwo wielu gejów, którzy utrzymują, że zostali wyleczeni i dopiero po terapii skończyły się ich problemy psychiczne? W jednym z programów stacji ABC wyleczeni geje skarżyli się, że boją się ogłaszać swój sukces w walce z tym zboczeniem, bowiem są zaszczuwani przez organizacje gejowskie. "Wielu byłych gejów obawia się ujawniać z powodu nękania z jakim mogą się spotkać: przesyłania na specjalne strony gejowskie ich nazwisk, numerów telefonów, danych osobistych, atakowania ich przez wywieszanie danych na słupach ogłoszeniowych, pisania artykułów prasowych etc" – stwierdziła organizacja PFOX ( organizacja, która pomaga gejom w terapii). Działania organizacji gejowskich niejednokrotnie miały totalitarny posmak. Rok temu konserwatywny publicysta Ryan Sorba został zmuszony do przerwania wykładu, podważającego twierdzenia jakoby homoseksualiści rodzili się z takimi skłonnościami. Na wykład przyszły lesbijki, które śpiewały, tańczyły i wymachiwały przed nim miskami i dzbankami. Co ciekawe, dokładnie tak samo „polemizowali” geje i lesbijki na wykładach dr. Camerona w Polsce. "Tworzyli idealne tło do słów Camerona, który właśnie tak opisywał ich zachowanie"- jak powiedziała mi uczestniczka spotkania. Ja i inni katole nie włazimy na wasze spotkania i nie przeszkadzamy w wykładach, które organizujecie.  Nie biegamy po mieście za Biedroniem z kościelnymi książeczkami jak wy robicie z Wojciechem Cejrowskim, zakłucając jego wystąpienia. Kto tu jest totalitarystą? 

 

 Ad. 6 Pokolenie 68 w Polsce walczyło o inne ideały niż tzw. pokolenie 68 na zachodzie. Jednak w swoim poprzednim tekście Pan Michał odnosił się do ideałów pokolenia 68 z krajów zachodnich. Napisał on: „Po rewolucji '68 roku zmiany mentalności i obyczajowości w cywilizowanym świecie są tak mocne, że najwyższy czas się z tym pogodzić” Po co mój Szanowny polemista wyciąga więc teraz Kuronia, który nie ma nic wspólnego z postulatami „dzieci kwiatów” z krajów zachodnich? Skoro popiera Pan działania pokolenia 68 w Polsce i rewolucję seksualną lat 60-tych  na zachodzie  ( na co wskazuje pański cytat) to dlaczego pisze Pan, że Pana obraziłem?   

 

Ad. 7Pederasta, homoseksualista, homoerota; mężczyzna uprawiający pederastię, stosunki płciowe z mężczyznami”-  Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego.  Gdzie tu obraza? Ja nie zabraniam wam nazywania mnie oszołomem czy jak tam sobie chcecie. Pan nawet domaga się odebrania mi prawa używania wyrażeń słownikowych. Kto tu jest totalitarystą?   Ad 8. Wrócę jeszcze do rzekomo wrodzonego homoseksualizmu. Jeżeli homoseksualizm jest wrodzony to dlaczego występuje często w więzieniach czy innych miejscach, gdzie mężczyźni czy kobiety są skazani na długie obcowanie z przedstawicielami tej samej płci? Czyżby dlatego ,że brak przedstawiciela przeciwnej płci uniemożliwia zaspokojenia popędu płciowego? Pozwolę sobie przytoczyć fragment artykułu u na ten temat dr. Kobylińskiej. „Nie odnaleziono dotąd żadnego genu czy hormonu, który byłby odpowiedzialny za wrodzony lub dziedziczny homoseksualizm. Odkryto jedynie to, że homoseksualiści z punktu widzenia biologii i genetyki są na szczęście całkiem normalni i zdrowi, posiadają instynkt heteroseksualny, którego działanie jednak jest u homoseksualistów zaburzone, a co wymaga koniecznej i stosownej terapii. Do tego wniosku doszli także tacy uczeni jak: L. Hatterer, J. Rainer, W. Perloff, K. Horney, Ch. Socarides czy M. Eck, a nawet tacy liberalni seksuolodzy jak Masters i Johnson.   Zarówno te z 1991 roku, dotyczące grupy neuronów o nazwie INAH3 ogłoszone w „Science” przez S. Le Vaya, jak i „rewelacje” Johna Bailey’a, który najpierw ogłosił, iż homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie, a potem wycofał się, twierdząc, że nie da się wyjaśnić zjawiska homoseksualizmu wśród bliźniąt jednojajowych inaczej niż przez wpływ środowiska. Dwa lata później, znów w „Science”, opublikowano artykuł Deana Hamera „odkrywającego” sekwencję genetyczną wewnątrz chromosomu Xq28, która miała decydować o opcji homoseksualnej. Jednak w 1998 roku, po wykryciu zatajenia przez autora pewnych danych, Hamer przyznał, że „to nie geny powodują, iż ludzie stają się homoseksualistami”. Jako ciekawostkę, która nie wymaga komentarza, warto podać fakt, że wszyscy wymienieni naukowcy są czynnymi homoseksualistami, o czym sami poinformowali”

Powracam jednak do sedna. Jeżeli wychowuję dziecko w wierze katolickiej to zajęcia z edukacji seksualnej, na których uczy się, że homoseksualizm ( wbrew badaniom naukowym) jest tożsamością psychoseksualną  godzi w moje prawa religijne. Ja nie odmawiam prawa rodzicom, którzy wierzą w przesądy o wrodzonym homoseksualizmie by posyłali swoje dzieci na lekcje wychowania seksualnego ( oczywiście jeśli nie są prowadzone za pieniądze z moich podatków). Lewica chce mnie jednak zmusić do posyłania mojego dziecka na coś co ja uważam za szkodliwą indoktrynację. W sumie nie co się temu dziwić. Czerwoni też jak najszybciej zabierali dzieci rodzicom by dokonać "pierekowki dusz". Pragnienie inżynieri społecznej jest stałe. Kto tu jest więc totalitarystą?

 Ad.9 Pan Górski pisząc, że Kościół Katolicki jest przeciwny ewolucji wykazuje się ignorancją. Jan Paweł II wyraźnie powiedział ,że ewolucja jest więcej niż hipotezą.  Stanowisko Magisterium Kościoła w odniesieniu do ewolucji jest jasne. Jeśli przyjmujemy, że zachodzi, jak mówił Jan Paweł II, „ontologiczny skok” między zwierzętami a pierwszą ludzką osobą, to nie ma znaczenia, czy pod względem biologicznym człowiek pochodzi od pewnych małpopodobnych stworzeń, czy nie. „Ontologiczny skok” wymagałby bezpośredniego działania Boga, który stwarza z niczego każdą rozumną duszę. W wyniku tego człowiek jest całkowicie odmienny od reszty królestwa zwierząt, bez względu na swoich biologicznych przodków. Co do żebra Adama, to nie jestem zwolennikiem dosłownej interpretacji Biblii. Jako człowiek wykształcony powinien Pan wiedzieć, że istnieją różne szkoły interpretacyjne Pisma Świętego. Czy może, totalitarnymi metodami, gejowskie organizacje nakażą jedynej interpretacji Słowa Bożego, która dowodziłaby, że apostołowie byli homosiami, bo używali często wyrażenia „ miłuje cię”?    Ad 10. Dla Pana Michała Katechizm Kościoła Katolickiego raz jest punktem odniesienia, a innym razem nie jest. Gdy pisał on o dziennikarzu holenderskim ukaranym za głoszenia poglądów zgodnych z nauką Kościoła, to poglądy zawarte w Katechizmie były „mową nienawiści”. Teraz natomiast zarzuca mi, że moje poglądy są niekatolickie, bowiem nie kieruję się zasadą, która mówi, że należy „traktować osoby homoseksualne z szacunkiem, współczuciem i delikatnością oraz unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji" Proszę się zdecydować! To prawda ,że Urząd Nauczycielski Kościoła domaga się traktowania gejów z szacunkiem i unikania NIESŁUSZNEJ dyskryminacji. Dla mnie niesłuszną dyskryminacją jest stosowanie wobec gejów przemocy. Natomiast każda ich werbalna krytyka mieści się w granicach wolności słowa. Nie odmawiam gejom prawa krytykowania katolików czy innych osób, które się z nimi nie zgadzają. Ja nie posługuje się faszystowskim hasłem pałką- „mowa nienawiści”, bowiem ja jestem liberałem a wy totalitarystami.      

Łukasz Adamski- dziennikarz, publicysta.. Publicysta kwartalnika Fronda i współpracownik Gazety Polskiej. Redaktor naczelny portalu Debata

 

 

 

 
Advertisement