• Narrow screen resolution
  • Wide screen resolution
  • Auto width resolution
  • Increase font size
  • Decrease font size
  • Default font size
  • red color
  • default color
  • green color

Łukasz Adamski - antylewacka strona

Czwartek
Wrze
09
Strona Główna arrow Artykuły arrow Historia arrow Katolickie nemesis Bonapartego
Katolickie nemesis Bonapartego PDF Drukuj Email
Oceny: / 2
KiepskiBardzo dobry 
18.09.2009.
Image-„Zabiłam jednego człowieka by uratować sto tysięcy istnień ludzkich”- powiedziała przed śmiercią na gilotynie Charlotte Corday, która w bohaterski sposób dokonała zamachu na jednego z architektów Rewolucji francuskiej, psychopatycznego szarlatana Jeana Paula Marata. 11 lat po egzekucji Corday , 25 czerwca 1804 roku słynny kat Samson spuścił ostrze gilotyny na szyję innego bohatera, który rzucił wyzwanie człowiekowi, który sam siebie nazywał rewolucją francuską- Napoleonowi Bonaparte. Mowa o Georgu Cadoudalu.  

Przebudzenie olbrzyma

 Słowo Cadoudal po francusku znaczy ślepy wojownik. Właśnie takim wojownikiem był George Cadoudal. Ślepym na przeciwności losu, tchórzostwo swoich sojuszników, tytuły jakimi chciał go obdarzyć walczący z szuanami Napoleon Bonaparte i w końcu ślepy na propozycję wyrzeczenia się swoich idei w imię uratowania głowy. Cadoudal jest zupełnie niesłusznie porównywany przez bonapartystów do jakobińskich terrorystów, którzy wsławiali się brutalnymi zamachami na „boga wojny” . Waldemar Łysiak napisał  w „Szuańskiej balladzie”, że był on: „ przywódcą bandy opryszków, korzystającym z anarchii wywołanej wojną domową w Wandei”. W rzeczywistości Cadodual był przywódcą szuanów, którzy walczyli z ludobójcami dokonującymi w Wandei zbrodnie porównywalne do hitlerowskich. Anarchią nazywane jest przez bezkrytycznych wielbicieli Bonapartego powstanie, które miało na celu uratowanie nie tylko monarchii, ale przede wszystkim wiary w Jezusa Chrystusa i Kościół Katolicki. 

Georges Cadoudal urodził się 1 stycznia 1771 r. w Kerléano-en-Brech w departamencie Morbihan (Bretania) jako syn młynarza. Jego znakiem rozpoznawczym była potężna sylwetka i ruda czupryna na głowie. Od wczesnych lat młodości Cadoudal charakteryzował się żarliwą religijnością. W katolickiej szkole Saint-Yves religia była dla niego najważniejszym przedmiotem, co różniło go od Bonapartego, który w tym samym czasie namiętnie chłonął Woltera i Rousseau. Historycy porównują do siebie te dwie postacie. Oprócz tego, że byli niemal rówieśnikami to obaj byli zadziorni, lojalni i przywiązani do swoich idei. Obaj posiadali również od najmłodszych lat ponadprzeciętne zdolności przywódcze. Początkowo obserwując niesprawiedliwe traktowanie prostego ludu przez arystokrację francuską  „ślepy wojownik” utożsamiał się z ideami rewolucyjnymi. Nie jest to rzecz niezwykła. W początkach rewolucji nawet część duchowieństwa szczerze wierzyło w hasła „wolność, równość, braterstwo”.

Jednak gwałtownie postępujący religijny terror, którego celem było zmiecenie chrześcijaństwa z francuskiej ziemi otrzeźwiło francuskich chłopów, którzy w przeciwieństwie do libertyńskiej arystokracji nie fascynowali się „nowinkami” Diderota czy de Sade’a.  Krwawe prześladowanie duchowieństwa, konfiskata majątków, bezczeszczenie świątyń i w końcu wprowadzenie uznanej przez papieża Piusa VI-go za schizmatycką „Cywilnej Konstytucji Kleru” popchnęło  Cadoudala w stronę rojalistycznej armii. „ Ślepy wojownik” brał udział we wszystkich większych potyczkach szuanów z republikańską armią ateistycznej Francji. W 1793 roku dołączył  do słynnego oddziału dowodzonego przez legendarnego markiza Charlesa de Bonchampsa, który na łożu śmierci powiedział: „ Nie walczyłem dla ludzkiej chwały. Jeśli nie zdołałem przywrócić ołtarzy i tronu, to ich przynajmniej broniłem. Służyłem memu Bogu, memu królowi i mej ojczyźnie Dzięki męstwu i wielkiej odwadze Cadoudal błyskawicznie został awansowany na dowódcę bretońskich ochotników, którzy wsławili się bohaterskimi walkami w Morbihan. Cadoudal opuścił Wandeę tuż przed definitywnym rozbiciem Wielkiej Armii Katolickiej i Królewskiej pod Savenay 23 grudnia 1793 roku. O skali tamtejszych zbrodni wobec katolików świadczą słowa generała rewolucyjnej armii  Westermanna, który pisał z pola bitwy Savenay: „Wandea już nie istnieje! Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły rodzić więcej bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Trupy zaścielają drogi, miejscami jest ich tyle, że tworzą piramidy. Zniszczyłem wszystkich, nie bierzemy jeńców. Litość nie jest rewolucyjną sprawą!” To właśnie tamte wydarzenia wpłynęły na późniejszą nienawiść „ślepego wojownika” do reżimu Napoleona. 4 dni przed rzezią w Savenay młody kapitan Bonaparte przepędził Brytyjczyków z Tulonu, kończąc marzenia o wyzwoleniu Francji z pod jarzma rewolucji. Tego samego miesiąca późniejszy minister policji reżimu napoleońskiego Joseph Fouche dokonał masakry w Lyonie, gdzie  5 grudnia 1793 roku zamordowano 5209 osób.  Dla Cadoudala Napoleon Bonaparte był więc kontynuatorem jakobińskiego totalitaryzmu.  W 1794 roku po rozbiciu katolickiej armii Cadoudal został schwytany przez „Niebieskich” jednak szybko uciekł z więzienia i ukrył się w lasach Bretanii. Odtąd stal się banitą i jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi we Francji. 

 Katolicki Robin Hood

 

Aż do swojej śmierci George Cadoudal prowadził w lasach Bretanii partyzancką wojnę. Był w swojej krucjacie nieprzejednany. W 1795 roku sprzeciwił się arystokratycznym przywódcą powstania w Wandeii, którzy chcieli zawarcia pokoju z Konwentem.  Jego protest spowodował, że na stronę wroga przeszło zaledwie kilku arystokratów.  Wtedy właśnie objawiła się również dalekowzroczność  Cadoudala. Gdy flota angielska wysadziła na półwyspie Quiberon desant w postaci armii złożonej  z emigrantów rojalistowskich, „ślepy wojownik” jako jedyny z przywódców partyzantki dostrzegł bezsens tego przedsięwzięcia. W lipcu uratował od niechybnej śmierci tysiące kobiet, starców i dzieci wyprowadzając swój oddział z ostatecznego pogromu.   „W ten sposób ujawniły się jego znakomite talenty militarne, pod tym względem zaczął się zbliżać do remisu z Bonapartem. Byli godni siebie”- pisze w „Szuańskiej Balladzie”  Łysiak. W 1796 roku Cadoudal udał się do Londynu z misją pozyskania dla swojej sprawy Burbona  księcia Karola d’ Artois ( późniejszy Król Karol X), który jednak krótko po wylądowaniu na wyspie Yeu, z której miał przedostać się do Wandei i z szuanami uderzyć na Paryż….uciekł z powrotem do Anglii. Jeden z najznakomitszych  przywódców powstańców Wandeiskich, Charette napisał później do Ludwika XVIII : „ Sire, podłość Waszego brata zniweczyła wszystko. Pozostaje nam tylko bezużytecznie zginąć w waszej służbie”. Walki między rojalistami a rewolucjonistami zostały zawieszone, bowiem w wyborach do izb parlamentarnych w 1797 roku rojaliści zgarnęli większość mandatów. Bourbonowie mieli więc nadzieję na bezkrwawe przejęcie władzy.  Jednak nadzieja szybko prysła, gdy Dyrektoriat dokonał zamachu stanu i posłał większość liczących się rojalistów na francuską Gujanę. Wtedy  Burbonowie przypomnieli sobie o Cadoudalu, który szybko został odznaczony Orderem Świętego Ludwika i mianowany generałem. Od tej chwili jego działania były oficjalnie wspierane przez francuski „rząd na uchodźctwie”.  Niestety półroczny pobyt „ślepego wojownika” w Londynie upłynął  jedynie na ciągłych pochwałach ze strony arystokracji. Książe d’Artois nie kwapił się do legitymizowania antyrepublikańskiej armii. Cadoudal poświęcił więc kolejny rok na reorganizację swoich oddziałów. Podzielił kontrolowany przez siebie teren na dziewięć okręgów. Stworzył regularną armię z kawalerią, kompanią artylerii i rozbudowaną siatką wywiadowczą oraz kontrwywiadowczą.  1799 roku rządy Dyrektoriatu zostały obalone przez Napoleona Bonaparte i Cadoudal musiał przygotować się za walkę ze znacznie silniejszym od Barrasa i Carnota wrogiem.

 

Olbrzym na przeciw karła

 

Po serii klęsk szuanów w Bretanii i niemożnością opanowania stolicy departamentu Vennes, Cadoudal postanowił podjąć rozmowy z I Konsulem. Ponownie chodziło o ocalenie przed rzezią ludności cywilnej, bowiem Bonaparte skierował do walk z szuanami Wilhelma Brune’a, który będąc jeszcze protegowanym Dantona wsławił się pobiciem w Holandii armii księcia Yorku. Brune dostał rozkaz od Napoleona by: „ Za wszelką cenę zniszczyć Georges’a”. Odziały Brune’a zadawały dotkliwe straty Szuanom, ale przełom nastąpił po wiadomości ,że do Morbihan mają wkroczyć „piekielne kolumny” , które w 1796 roku eksterminowały w Wandei ponad 300 tysięcy ludzi. Cadoudal dobrze pamiętał jak oddziały gen. Turreau gazowały ludzi, obdzierali dzieci ze skóry i gwałcili zakonnice w kościołach. Postanowił więc złożyć broń i udać się na rozmowy z Napoleonem Bonaparte. Pierwsze spotkanie odbyło się  w Tuileries 4 marca 1800 r. Napoleon rozmawiał wówczas wyłącznie z arystokratami, ostentacyjnie lekceważąc jedynego pośród nich chłopa. Dopiero na spotkaniu 28 marca Cadoudal został wystawiony na pokuszenie. Pierwszy Konsul zaproponował „ślepemu wojownikowi” stopień generała dywizji i 100 tyś. franków za odstąpienie od partyzanckiej wojny. George Cadoudal kategorycznie odrzucił ofertę, po czym wrócił do swoich oddziałów. Oczywiście fakt, że szuan opuścił bez przeszkód spotkanie jest przypisywane wielkoduszności Napoleona. Nie należy jednak zapominać, że Cadoudal musiał się w spektakularny sposób wymknąć się tajnym agentom ministra Fouche, by bez przeszkód wrócić do lasu. Po latach Napoleon na św. Helenie tak określił Cadouala: „ To był fanatyk! Nie byłem w stanie na niego wpłynąć. Poruszyłem każde włókno, szarpnąłem każdy sznurek, wysilałem się, wszystko na nic”. Cadoudal miał jednak coś, czego Bonapartemu z pewnością brakowało- wiarę w Boga.  Szuański generał był znany ze swojej gorliwej religijności. Jego kompani dziwili się, że nawet w najtrudniejszych warunkach bojowych nie zapominał o uczestnictwie we Mszy świętej. Był znany również z tego, że przykładał wielką wagę do regularnego przystępowania do komunii św. Niedługo po spotkaniu twarzą w twarz z Bonaparte, Cadoudal wziął jednak udział w jednym z najsłynniejszych i najbardziej krwawym  zamachu na Napoleona, którego skutki do dziś stawiają tego prawdziwie religijnego i szlachetnego żołnierza w jednym rzędzie z bezdusznymi jakobińskimi terrorystami.

 

Piekielna maszyna

 

Bonaperte po powrocie z Włoch i bitwy pod Marengo został Cesarzem. Mimo glorii i chwały jaka otaczała go po wojnie z Austrią nie zapomniał jednak o wieśniaku, który pragnął powrotu monarchii. „Natychmiast aresztować i rozstrzelać tego nędznika”- krzyczał „cesarz królów”.  Minister policji Fouche przeznaczył pół miliona franków  na akcję złapania szuana. Za taką kwotę można było wyżywić dużą część armii. Pogromca Lyonu co rusz umieszczał swoich agentów w oddziałach Cadoudala, które kontrwywiad szuana szybko jednak likwidował ( Fouche wysłał koło 100 zabójców, którzy nigdy nie wrócili ze swojej misji). „Ślepy wojownik” nie spędzał nigdy dwóch nocy w tym samym miejscu co uniemożliwiało jego zlokalizowanie. Jednak generał szuanów wciąż pozostawał osamotniony w walce o katolicką Francję. Hrabia d’Artois wciąż odkładał obiecany przyjazd do ojczyzny, co powodowało, że szuani musieli posuwać się do aktów terroru. 24 grudnia 1800 roku miał być dniem kresu panowania Cesarza Francji. Napoleon jechał do teatru na premierę oratorium „Stworzenie”.  Spiskowcy wyjechali powozem za brame sw. Dionizego , by tam w opuszczonym budynku uzbroić ładunek wybuchowy. Jednak bomba eksplodowała chwilę po przejeździe Napoleona, którego uratowało kilka niespodziewanych zbiegów okoliczności ( mżawka zwilżyła lont,  jego woźnica był pijany i jechał szybciej niż zwykle, Józefina kilka raz zmieniała swoją kreację, co znacznie opóźniło wyjazd). Wybuch był tak silny, że zabił ponad 20 osób i ranił około 100. Napoleon na początku oskarżył o spisek jakobinów, ale Fouche szybko dowiódł, że stał za nim Cadoudal.  Banaparte wpadł w furię i,  jak podaje Christopher Hibbert, powiedział: „ Za tę potworną zbrodnię zemsta musi spaść jak grom. Musi popłynąć krew. Musimy zastrzelić tylu winowajców ile było ofiar”.

Vendetta

Na odpowiedź reżimu Napoleona nie trzeba było długo czekać. I niestety była to vendetta w stylu mafii sycylijskiej. Najpierw zabito najlepszego przyjaciela Cadoudala Marciera Lavendee, który był również bratem jego narzeczonej Lukrecji. Po tym zdarzeniu dziewczyna opuściła Cadoudala wstępując do zakonu urszulanek w Chateau-Gontier. Fouche dopadł również ukochanego brata „ślepego wojownika” Juliana Cadoudala, który został sprzedany policji przez swojego najlepszego przyjaciela. Mimo tego, że Julian nie brał udziału w żadnych przedsięwzięciach starszego brata został zamordowany bez wyroku w niejasnych okolicznościach. Generał szuanów zupełnie się załamał. Na domiar złego lud odwracał się od rojalistów i coraz chętniej popierał swojego „boga wojny’. W 1801 roku Francja zawarła pokój z Austrią i Anglią. Cadoudal miał coraz mniejsze pole manewru. W 1803   przedstawił więc projekt  porwania I Konsula. Jednak i tym razem w najważniejszym momencie zawiódł Hrabia d’Artois, który miał być tym, który wjedzie ze swoją armią do Paryża i opanuje chaos po zniknięciu I Konsula. Oprócz Cadoudala w spisek porwania i najprawdopodobniej zabicia Napoleona byli zaangażowani dwaj zasłużeni generałowie- Moreau i Pichegru. Jak się jednak szybko okazało, nie każdy z nich miał tak samo szlachetne idee na odbudowanie Francji jak „ślepy wojownik”. Moreau oświadczył ,że po zabiciu Napoleona sam obejmie władzę jako I Konsul. Taka deklaracja musiała zdystansować od spisku Burbnonów, którzy wspierali szuanów nie z powodu swojej żarliwej religijności a chęci powrotu do władzy.  Bardzo znamienne było zachowanie Cadoudala, który oznajmił Moreau: „ Wolę Bonapartego od ciebie!” Tak zakończył się ostatni realny scenariusz obalenia Cesarza Francji. Policja Fouche schwytała w tym czasie lekarza Querelle, który mimo, że znał jedynie zarys spisku, to swoimi zeznaniami doprowadził do schwytania kompanów. Wokół szuanów zaczęła zaciskać się pętla. Podobizna Cadoudala jako osoby wyjętej spod prawa zdobiła większość murów, natomiast za ukrywanie jego osoby groziła śmierć. 9 marca 1804 roku po brawurowej próbie ucieczki, podczas której z rąk „ślepego wojownika”  zginął jeden policjant, niezłomny przywódca szuanów został aresztowany. „Cadoudal rzeczywiście zachowywał się z godnością. Do końca.Wiedział, że to śledztwo i proces, który po nim nastąpi, to jego ostatnia bitwa. […] Stojąc do końca prosto, broniąc konsekwentnie tych ideałów, o które walczył przez całe życie, wykuwał sobie miejsce w historii”- pisze nieprzychylny Cadoudalowi Waldemar Łysiak.

Jednak nawet bonapartyści przyznają, że przy okazji sprawy Cadoudala Napoleon popełnił swoją największą zbrodnię. Nie mogąc ustalić, który z Burbonów jest tym mitycznym księciem, który stanie na czele szuańskiej kontrrewolucji, Napoleon podjudzony przez  „kulawego diabła”, ministra spraw zagranicznych Karola Maurycego de Talleyranda, uwierzył, że księciem tym jest mieszkający w neutralnej Bedenii Hrabia d’Enghien. Nie mając żadnych dowodów jego winy ,Napoleon mimo wszystko nakazał go porwać i rozstrzelać. Później Cesarz Francji odcinał się od tej zbrodni, winą obarczając Talleyranda. Kilka lat później „król dyplomatów” powiedział, że zabicie d’Enghiena było „więcej niż zbrodnią, było błędem”. „Tego wieczoru, gdy do Paryża dotarł telegram z informacją o aresztowaniu d’ Enghiena, […] ktoś go ( Talleyranda-przyp.Ł.A) zapytał, co się stanie z księciem. Odparł zimno: „ Zostanie rozstrzelany” […] Po egzekucji dodał: „ O tej porze ostatni z Kondeuszy przestał istnieć”- pisze Robin Harris w biografii Talleyranda. 

 Niech żyje Król!

7 kwietnia 1804 roku w celi powiesił się generał Pichegru. Generał Moreau zaprzeczał natomiast wszystkim zarzutom o udział w spisku. Postawa Cadoudala była zupełnie inna. Podtrzymywał on swoich kompanów na duchu, mówiąc: „ Jesteśmy tym, czym chce Bóg. Nie zapominajcie, że właśnie z tego więzienia poszedł na śmierć Ludwik XVI. Niech jego wzniosły przykład oświeca nas i prowadzi!” Na salę rozpraw wszedł z podniesioną głową dumnie intonując szuańskie ballady. Proces Cadoudala i pozostałych 46 oskarżonych przypominał trochę proces Dantona. Obaj potężnej postury, z basowym głosem panowali nad salą, zjednując sobie widownie. 10 czerwca po 20 godzinnej naradzie, sędziowie wydali wyrok. 26 szuanów na czele z Cadoudalem zostało skazanych na śmierć. Pozostali zostali uniewinnieni albo dostali po 2 lata więzienia ( w tym Moreau). Jednak po wstawiennictwie napoleońskiego Marszalka Murata i wpływowych kobiet z kręgów arystokratycznych, Bonaparte ułaskawił 8 skazańców.

Nie byli to oczywiście walczący za swoją wiarę szuani ale arystokraci, o których względy Napoleon zaczął zabiegać.  Napoleon wyciągnął jednak rękę do Cadoudalam, który ponownie kategorycznie odrzucił łaskę od spadkobiercy rewolucji francuskiej. „ Jest mocno hartowany, w moich rękach stałby się zdolny do wielkich czynów”- mówił Bonaparte. 25 czerwca  1804 roku tuż przed wyprowadzeniem na gilotynę, Cadoudal modlił się i powiedział: „ Jak dobrze jest umierać za religię i króla”. Cadoudal znajdował się na pierwszym wózku z księdzem, swoim kuzynem i dwoma szuanami. Całą drogę żarliwie odmawiał Ojcze nasz i Zdrowaś Mario. Poprosił by ścięto go jako pierwszego. Ucałował swoich kompanów, położył głowę na desce i krzyknął: „Niech żyje król”!

Georges Cadoudal został ścięty na gilotynie w wieku 34 lat. W 1814 r., odszukano jego szczątki  i urządzono podniosłą ceremonię pogrzebową. Pochowany został w kamiennej rotundzie - mauzoleum w rodzinnym Kerleano, ufundowanej ze składek francuskiej arystokracji. Był jedyną osobą, która w pojedynkę rzuciła rękawice wielkiemu Napoleonowi Bonaparte. Zdradzony przez Burbonów, własnych przyjaciół i Francuzów, którzy zakochali się w swoim „bogu wojny” kontynuował walkę nie tracąc wiary w Jezusa Chrystusa. Jego zachowanie przed śmiercią na gilotynie przypominało zachowanie karmelitanek, które w czasie terroru Robespierra weszły na szafot śpiewając  „Veni Creator Spiritus”. 27 maja 1906 r. Pius X dokonał ich beatyfikacji.

Łukasz Adamski

Fronda numer 52
 
Advertisement
 

FILMY

 Łukasz Adamski ( Fronda) vs Robert Biedroń ( KPH)