Artykuły
Publicystyka
Fetysz demokracji | Fetysz demokracji |
|
|
|
| 17.02.2010. | |
Jesteśmy rządem republikańskim, prawdziwa wolność nigdy nie występuje w despotyzmie lub w skrajnej demokracji” powiedział Alexander Hamilton. Dziś, gdy mówimy demokracja, myślimy Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Od wielu lat prezydenci kraju, którego konstytucja nie zawiera słowa demokracja, przekonują, że „władza ludu” jest najlepszym z możliwych ustrojów. Ba, wielu z nich twierdzi, że jest ona jednym możliwym ustrojem, który ma prawo egzystować. W jednym z odcinków mojej audycji „Kontrowersyjny salon”, którą realizowałem w publicznym radiu, Stanisław Michalkiewicz powiedział ,że „W dzisiejszym świecie okazuje się, że demokracja wszystko może usprawiedliwić”. Dowodem tych słów niech będzie rewolucja francuska i jej egalitarny totalitaryzm. Czy mamy dziś do czynienia z fetyszem demokracji, który przesłania nam absurdy tego systemu?
Były w zasadzie tak krótkie jak ich życie, tak jak były gwałtowne ich śmierci”. Warto przytoczyć natomiast arcyciekawą i znamienną wypowiedź najbardziej liberalnego z Ojców Założycieli Thomasa Jeffersona, który przekonywał ,że republikę czekałby upadek, gdyby prawo głosu dostała „kanalia z zaułków wielkim miast”. Jefferson jest również autorem stwierdzenia, że: „Demokracja to nic innego jak rządy motłochu w których pięćdziesiąt-jeden procent ludzi może odebrać prawa pozostałym czterdziestu-dziewięciu procentom”. Należy pamiętać, że „founding fathers” nie wyobrażali sobie prawa głosu bez cenzusów majątkowych. Jedynym wierzącym ,w pewnym stopniu ,w mądrość ludu był 3 prezydent USA Jefferson, który miał pomysł ( od którego zdystansował się przed śmiercią) by głosować mogli tylko posiadaczy ziemscy. Jednak postulował by wcześniej rozdać ziemię wszystkim obywatelom. „Charles i Mary Beard piszą wręcz, że ojcowie założyciele USA nienawidzili demokracji bardziej niż grzechu pierworodnego. W dziełach zebranych Thomasa Jeffersona słowo „demokratyczny” pojawia się tylko raz (w jednym z prywatnych listów), zaś do historii przeszedł słynny okrzyk Alexandra Hamiltona, skierowany do Waszyngtona: „Naród, Sir, jest wielką bestią!”. Pierwszym amerykańskim prezydentem, który określił sam siebie demokratą, był dopiero wybrany w 1828 roku Andrew Jackson”- pisze węgierski publicysta Gergelyi Hegyi we Frondzie. Przypisywanie liberalnej demokracji źródła w amerykańskiej rewolucji jest jednym z przejawów fetyszu tego systemu. Skoro odbieramy Ojców Założycieli jako wielkich bohaterów, którzy założyli kraj oparty na wolności i chrześcijańskich zasadach, to każe nam się myśleć, że musieli być oni demokratami.
Jan Jakub Rousseeau napisał, że „ Dogmaty religii społecznej powinny być proste, nieliczne, wyrażone dokładnie, bez objaśnień i komentarzy” Architekci rewolucji francuskiej próbowali zdemokratyzować Kościół Katolicki poprzez narzucenie mu „Cywilnej Konstytucji Kleru” (której autorem był, notabene, biskup Autun Karol Maurycy de Talleyrand). Gdy to się nie udało Robespierre i jego jakobińska ferajna wymyślili Istotę Najwyższą, której nakazywano oddawać pokłon. Była to kwintesencja demokratycznego egalitaryzmu. Również dzisiaj współcześni jakobini nawołują do demokratyzacji kościoła. Hans Kueng czy Eugen Drewermann od lat krytykują Watykan za brak demokratyzacji. W 1995 r. organizatorzy ruchu „Wir sind Kirche” zebrali w Austrii pod proponowanymi przez siebie postulatami 500 tys. podpisów. Propozycje zmian obejmowały zniesienie celibatu, kapłaństwo kobiet, akceptację środków antykoncepcyjnych, dopuszczanie do Komunii św. osób rozwiedzionych żyjących w ponownych związkach, małżeństwa homoseksualistów oraz demokratyzacja kościoła. Jednak już w czasie rozłamu w Kościele zachodnim do głosu zaczęły dochodzić postulaty o kadencyjności papiestwa. W1864 roku papież Pius IX ogłosił encyklikę Quanta cura wraz z dołączonym Syllabusem potępionych błędów modernizmu. „Mimo tego „nowi teologowie” tworzyli, zdaniem wielu obserwatorów, dobrze zorganizowaną „konspirację nadreńską”. Jako eksperci sprzyjający „nowinkom” prałatów, zdołali oni uzyskać nadzwyczajny wpływ na przebieg i ustalenia Soboru Watykańskiego II”- twierdzi prof. Bartyzel. Dowodem na taką odważną tezę niech będzie wypowiedź kard. Suenensa, który nazwał DSW rewolucją francuską w Kościele. Pamiętając o okropnych zbrodniach jakobińskiego reżimu wobec Kościoła jak i ludobójstwa na polach Wandei, wypowiedź kardynała była co najmniej przejawem fetyszyzacji demokracji przez najwyższych dostojników kościelnych. Dzisiaj głosy nawołujące do obalenia monarchicznego charakteru papiestwa w samym Kościele są coraz silniejsze. Jan Paweł II pisał ,że demokracja bez moralności zamienia się w totalitaryzm. Jednak była to krytyka „odczłowieczenia” władzy ludu a nie samej jej istoty. Papież Pius X stwierdził ,że : „Kościół nie troszczy się o demokracje, bowiem nie posiada ona żadnego szczególnego przywileju. Leon XII napisał, że: „Nie można demokracji przedkładać nad żadną inną formę rządów”. Trudno sobie wyobrazić, żeby dzisiejsi papieże zdecydowali się na takie słowa. Ks. prof. Michał Poradowski uważał, że Sobór Watykański II spowodował ,że: „ To już nie wola Boga, Chrystusa Króla, rządzi Kościołem-monarchią, przez swego wikariusza-papieża, ale "Lud Boży" przez nowoczesne struktury demokratyczne. Po DSW bowiem papieże nie mają już władzy królewskiej i we wszystkim, zgodnie z prawem kanonicznym już zdemokratyzowanym, muszą odwoływać się do najrozmaitszych instytucji demokratycznych, jak Sobory, Synody itd. i działać według "woli ludu", jak w każdym ustroju demokratycznym. Podobnie też zmieniła się sytuacja wszystkich biskupów, gdyż zostali pozbawieni pełni władzy, którą mieli w dawnym ustroju monarchistycznym Kościoła, a obecnie zależą nie tylko od Rzymu, czyli od Stolicy Apostolskiej, lecz także od Synodów i ich postanowień, a przede wszystkim od Episkopatu i jego "demokratycznych" uchwał. To samo odnośnie proboszczów, którzy dawniej, w ustroju monarchistycznym Kościoła, mieli pełnie władzy w swych parafiach, podczas gdy obecnie ich władza została bardzo ograniczona, a to głównie przez swych własnych parafian, których muszą się radzić niemal we wszystkich sprawach i prosić o pozwolenie "rady parafialnej". Oczywiście nie można zupełnie lekceważyć zdania parafian oraz umniejszać rolę świeckich w kościele hierarchicznym. Przykład tuszowania pedofilii przez władze kościoła w Irlandii i USA oraz lobby antylustracyjne w polskim kościele dowodzi, że hermetycznie zamknięty kościół istnieć nie może.
Watykan jest ostatnim niedemokratycznym państwem Europy, które cieszy się jeszcze ( choć coraz mniejszym) autorytetem. Demokratyczni totalitaryści, dla których hasłem przewodnim jest pokręcona nowomowa w stylu „zabrania się zabraniać”, starają się zrobić wszystko by spacyfikować ostatnie „niedemokratyczne” państwo. Izba Lordów na szczęście zablokowała pewne aspekty ustawy o równouprawnieniu. Jednak już samo założenie ustawy antydyskryminacyjnej, które mówiło, że kościoły mają dopasowywać swoje zasady do laicko-lewicowych dogmatów przyprawia o dreszcz. Katolicy prawie padli ofiarą nietolerancji, jakiej nie widzieli w Wielkiej Brytanii od XVIII w. Ustawa ta, w imię walki z dyskryminacją, nakazywała Kościołowi katolickiemu dopuszczanie do kapłaństwa żonatych mężczyzn, kobiet i homoseksualistów. Ponadto chrześcijańskie organizacje dobroczynne nie będą mogły wymagać od swych pracowników, a nawet kierownictwa, respektowania określonych norm moralnych czy religijnych. Tym razem „demokratom” się nie udało, ale jak będzie później? Ten przykład mówi więcej niż jakiekolwiek teoretyczne rozważania o totalitaryzmie demokracji. Cóż, demokracja może w końcu wszystko usprawiedliwić. „W przeszłości było rzeczą nie do pomyślenia, aby na przykład monarchie odmawiały prawowitości suwerennym republikom, albo jedna monarchia domagała się od innych, by te upodobniły się do spełnianych przez nią „standardów” jednowładztwa. W nowoczesnej demokracji liberalnej tego rodzaju pluralizm jest wykluczony i daje powód do oskarżania i łamanie demokratycznych „standardów” i praw człowieka”- zauważa prof. Bartyzel.
Łukasz Adamski Opcja na prawo, Debata |
| Zachłanny, pełzający, mroczny Islam. Jego żarłoczność i pragnienie podboju, ujarzmienia. Jego kult Śmierci, umiłowanie Śmierci. Nienawidzę pieprzonych islamskich kamikadze, pieprzonych islamskich terrorystów, pieprzonych ben Ladenów, bo żyją w kulcie Śmierci.- Oriana Fallaci |
Łukasz Adamski ( Fronda) vs Robert Biedroń ( KPH)
| Strona Główna |
| O mnie |
| Artykuły |
| Przyjaciele |
| Linki |
| Kontakt |
| Szukaj |